Ciepło w twoich dłoniach. Ognisko

Zastanawia mnie, czemu tak bardzo lubimy wpatrywać się w ogień? W delikatne języki liżące nieme drewno, odzywające się tylko od czasu do czasu cichym zgrzytem czy szumem parujących zeń soków. W kilka mieniących się barw, przechodzących nieustannie jedna w drugą.

Wkrótce zapada zmrok, a nieposkromiony żywioł nagle staje się miejscem ocieplenia. To niesamowite, że ten sam ogień mógłby nam zadać śmiertelny cios; tymczasem daje poczucie bezpieczeństwa.

Jak pięknie wygląda niebo o północy. Jak słodko brzmią dźwięki strun przerywające ciszę pozornie tak nieprzerwaną.

Czy to nie jest paradoksalne, że właśnie widok tego śmiercionośnego żywiołu napawa nas takim spokojem? Że nagle zamiast chłodu śmierci widzimy w nim ciepło…

Chłód trzyma nas za plecy, a ognisko ogrzewa nasze twarze. Jednak największy płomień rozbłyska wewnątrz nas, kiedy w końcu uda nam się uspokoić myśli.

Cisza nie zawsze jest ciszą_(?)/.

Pozdrawiam,
Dave Dey

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s