Rozstanie. Część 5

Czekałem.

Patrzyłem w wodę. Niebo stało się ciut bardziej zachmurzone; widocznie duchy znów były ze mną. Uśmiechnąłem się gorzko. Ciekawe, jak Ci idą szkice.

Wiatr wiał w tym samym kierunku, co mój wzrok, który próbował wyjrzeć jak najdalej. Jednak na horyzoncie nie było nic, nic oprócz wody; czarnej wody, w której odbijały się burzowe chmury.

Jakiś skrzypek nieopodal grał utwór, którego nie znałem. Dzwony kościoła starówki wybijały trzecią.

To już czas.

Wiatr rozwiał moje włosy i myśli, i, z tego, co pamiętam, wzbudził łzy w moich oczach. Uwielbiam jego szum.

Aż nagle pojawiłaś się Ty. Jak zawsze, cała w czerni i purpurze. Nadal miałaś ten sam uśmiech.

Zaniemówiłem.

– W tej paczce zostawiłam Ci wszystko, co chciałam powiedzieć – powiedziałaś, wręczając mi wypchaną kopertę. Twój wyraz twarzy się nie zmienił, a oczy nadal były pełne głębi.

Miałem ochotę powiedzieć Ci wtedy wszystko to, o czym myślałem. Chciałem powiedzieć Ci o nieprzespanych nocach, o łzach i niewysłanych listach.
Jednak zamiast tego powiedziałem tylko:

– Żegnaj.
– Do zobaczenia – odpowiedziałaś.

Ciekawi mnie, gdzie zamierzasz się ze mną zobaczyć?

To chyba pierwszy stopień tych schodów.

Powodzenia.

c.d.n.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s